Hej!
Dziś będzie notka o filmie, który ostatnio niestety oglądnąłem... A mianowicie film Katarzyny Rosłaniec (reżyserki, filmu "Galerianki") pt. "Bejbi blues". Film opowiada o nastolatce, która zostaje matką, ale nie przez wpadke.... Chodzi o to, że chciała mieć dziecko, żeby móc kogoś kochać i być kochanym. Praktycznie to jest główny wątek tego filmu.Film jest kręcony "z ręki" i pokazuje codzienność głównych bohaterów. Ja podczas oglądania czułem, że oglądam jakiś film dokumentalny, a nie dramat. Do tego widać niedoświadczenie młodych aktorów. Wywnioskowałem również, że kryzys dopadł tych wybitniejszych artystów (grających w tym filmie) takich jak: Jan Frycz, Katarzyna Figura, Danuta Stenka.
Także filmu nie za bardzo polecam... Ale to oczywiście moja perspektywa, może Wy macie inny gust filmowy. Oglądaliście już może ten film? Co o nim sądzicie?
Wrzucam jeszcze parę zdjęć z planu filmowego i lecę czytać "Makbeta" W. Szekspira, którego nie ogarniam ...
Tak więc do następnej!
Paaa! :)
Paaa! :)



Ja myślałam,że przez wpadkę;o Ale się zdziwiłam. Nie oglądałam jeszcze tego filmu,chociaż mam zamiar:)
OdpowiedzUsuńCiekawy pomysł na film.. A moze niedoswiadczenie aktorow bylo "zaplanowane", skoro mialo byc jak krecone przez zwyklych "zjadaczy chleba" xd ? Chyba obejrzę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
ech, od jakiegoś czasu z premedytacją unikam polskich filmów. Pamiętasz "Big love"? :<
OdpowiedzUsuń