Hej! Już ostatni dzień długiego łikendu. Choć nie będę narzekać... Ten łikend mi bardzo miło minął. We czwartek pojeździłem po cmentarzach i wróciłem do domu i do końca tego dnia wypocząłem jak nigdy dotąd, gdyż nie zawitali u mnie goście z czego jestem zdziwiony, bo zawsze ktoś przyjedzie, a tu nic... W piątek pomagałem dziadkowi ciąć drzewo. I podczas zanoszenia kawałków drewna usłyszałem miauczenie. Z początku myślałem, że mi się przesłyszało lecz dźwięk kota się powtórzył. Więc spoglądnąłem w kierunku słyszanego dźwięku. Kotek utkwił na drzewie... Niby drzewo nie było takie duże. By go uratować wziąłem grabie, które były pod ręką i przystawiłem je tak aby na nie wszedł. No i udało się! Kot ma może parę miesięcy. Z początku trochę drapał, ale chwilę potem się uspokoił. Zawołałem moją siostrę i ona się nim zajęła, a ja dalej poszedłem pracować. Gdy skończyłem kociak był już nakarmiony i spokojny. Zabraliśmy go do domu i zaczęliśmy prosić mamę o pozwolenie zatrzymania kota. Mama z początku mówiła, że to jest duży obowiązek, że kto się nim będzie opiekował i takie tam... W sumie po części miała rację, ale oczywiście uprosiliśmy ją. W piwnicy znaleźliśmy mu kącik, bo niestety w domu nie za bardzo mógł przebywać... Ale jakoś się zadomowił. W piątek był jeszcze przestraszony, natomiast już w sobotę dawał się pogłaskać, bawił się i... zaczął drapać. Przez co mam całe ręce podrapane. Mały rozrabiak! Siostra nazwała go Stefan. Nawet mi się spodobało to imię dla niego. Co o tym imieniu sądzicie? A tu jego zdjęcia(sorry za jakość ;<):
 |
| URWIS :) |
A Wy macie jakieś pomysły na jego imię?
Gdzieś za godzinę jadę na zakupy. Pewnie wstąpię do house'a i coś zakupię. Jutro kartkówka z technologii gastronomicznej więc wieczór mam zajęty, a potem pewnie jeszcze poczytam książkę, którą w niedalekiej przyszłości się pochwale na blogu. Miłego dnia!
Paaaa!